Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój stary to fanatyk kolarstwa.
#1
Smile 
Mój stary to fanatyk kolarstwa. Pół domu zaje*ane częściami rowerowymi. Ojciec wszystkie prace przy sprzęcie wykonuje w domu, bo nie będzie przecież swojej lali w piwnicy trzymał. Tak na nią mówi. Znaczy na rower. Średnio raz czy dwa razy w roku ktoś z rodziny ląduje na chirurgii, bo jak ojciec linki wymienia, to oczywiście tnie je na dywanie i później te małe druciki wbijają się w stopy pod skórę. Ostatnio jak brat poszedł na badania do pracy, to mu lekarka kazała od razu but ściągać bo myślała, że znowu drut w nodze. Druga połowa domu zaj***na gazetami rowerowymi. Co miesiąc ojciec rusza w miasto, kompletując wszystkie czasopisma kolarskie. Zawsze wybiera je spod spodu, żeby czasem ktoś ich czasem wcześniej nie przeglądał i żeby pozaginane nie były. W domu siada w fotelu i zaczyna czytać.

-Oooooo w mordę. Chodź Mariusz, zobaczysz jakie hamulce są teraz w rowerach. Ten twój samochód byś tym zatrzymał!

Później ojciec każe nam je czytać. Gazety przegląda matka, ja i brat, a stary siedzi z bananem na twarzy i komentuje każdą nowość.

Co rano ojciec jeździ rowerem do pracy bo by się chyba porzygał, gdyby miał kupić bilet na autobus. I zaczyna się cały rytuał. Wszyscy jeszcze śpią, a ten psika na łańcuch jakimś aerozolem tak, że w całym domu wytrzymać się nie da i musimy wstać, żeby okna pootwierać. Później przy śniadaniu stary non stop nawija o rowerach i o tym, że rowerzyści powinni mieć więcej praw. W końcu sam się nakręca i gada o tym, że to wszystko przez PZKOL, robi się czerwony na twarzy, po czym odchodzi od stołu klnąc na czym świat stoi i idzie czytać jego ulubiony „Katalog rowerowy 1999”, żeby się uspokoić.

Kiedyś próbował nawet mnie zarazić „miłością do dwóch kółek”. To było chyba w liceum, całe wakacje zapier***łem w sadzie po to, żeby mieć kasę na wyjazd w zimę z dziewczyną a ten przyszedł, i kazał mi za to rower kupić. Że nie będę cały dzień jak ciota przy samochodzie siedział, tylko mam na rowerze jeździć. Potem Anka, czyli moja dziewczyna do nas przyszła i staremu było trochę głupio, to mnie szturchnął i powiedział: „no Mariusz, rower przynajmniej nie będzie miał co miesiąc wycieków”.

Jak kupiłem ten rower, to ojciec od razu chciał jeździć na wycieczki. Musiałem z nim kręcić co niedzielę, nawet w zimie i całą drogę słuchać tego, jakie to zdrowe. Jak dostałem się na studia to ojciec dobry tydzień pierolił, że to na pewno dzięki rowerowi i że dotleniłem mózg. Nasze wypady skończyły się, jak któregoś dnia dojeżdżaliśmy do świateł na skrzyżowaniu, stary wjechał na pasy i strąbił go jakiś gość w dostawczaku, na co ojciec przejechał mu butem po drzwiach. Gość nie odpuścił i musieliśmy między bloki spierdaać, a stary na krawężniku zaliczył glebę i złamał wtedy rękę. Później siedział na forach rowerowych i miesiąc pierdoił o tym, jakich mamy pojebw na drogach.

A Internet to osobna historia. Jak ojciec ogarnął, co do czego służy to znalazł jakąś stronę, na której tacy jak on wrzucali zdjęcia swoich rowerów i je komentowali. Stary do bogatych nie należy, sprzęt ma średniej klasy. Ale uważa, że jest zajebi*sty. Zalogowałem się nawet na tej stronie, żeby ojca powk***iać i pisałem jakieś hejterskie komentarze. Stary dostał piany i zaczął trollować, czyli pozakładał kilka innych kont i sam sobie pisał komentarze.

marek64 (liczba postów: 1): - uważam, że masz świetny rower i na pewno jeździsz lepiej, niż inni, którzy tu komentują

rowerowy (liczba postów: 2): - drogi sprzęt jest dobry na ścianę. Widać, że to rower prawdziwego kolarza!!!!!!!!

rowerowy (liczba postów: 2): - ode mnie „6” za ten sprzęt!!!!!!!

Później stary potrafił nieraz do 2 w nocy siedzieć, drzeć ryja (dosłownie) do monitora i wklepywać najwyższą ocenę „6” dla swojego roweru, a rano kazał robić to samo mnie i bratu. Zanim administracja forum założyła mu blokadę IP, miał już na forum rangę „Pinarello” za najeb*nie 5 tys. postów.

Ojciec ma jedynego kumpla, Karola, z którym zawsze jeździ rowerem. W sezonie co weekend wstaje o 4 w nocy, przyjeżdża Karol, robią kanapki i jadą pociągiem na maraton. Najgorzej jest zimą, bo ojciec odkrył, że są też wyścigi na śniegu. Któregoś razu kazał nam z matką pójść i kibicować. Staliśmy chyba ze 3 godziny na mrozie, matka dostała zapalenia oskrzeli i zagroziła, że odejdzie, bo ma tego dość. Ojciec się trochę wystraszył i przez dobre 2 dni się nie odzywał, oglądają katalogi z rowerami.

Któregoś razu Karol objechał go na wyścigu etapowym i ojciec dostał piany. Wkur*ił się niemiłosiernie, obudził mnie o 5 rano i kazał wsiąść na rower. Pojechaliśmy do lasu i stary kazał mi przewieszać jakieś strzałki, klnąc przy tym na PZKOL i Karola. Po chwili usłyszeliśmy warkot silnika, wyjechał jakiś gość na quadzie (jak się okazało od organizatora wyścigu) i wykluczyli starego z wyścigu.

Najlepsze historie dzieją się w Święta. Kiedyś nawet lubiłem całą tę otoczkę związaną z prezentami, ale od kiedy ojciec wkręcił się w rowery, od lat jest tak samo. Ostatniego roku ojciec kupił sobie pod choinkę strój kolarski. Wciąż uważał, że jest trochę pedalski i aby się z nim oswoić, założył go już w Święta i całą Wigilię siedział w nim przy stole. Od rodziny dostał kilka części rowerowych, po czym zrobił przeszkloną, zamykaną półkę i co tydzień wyjmuje jakieś przerzutki, czyści je i ogląda.

Mówiłem już o największym wrogu starego, czyli PZKOL-u. Co wieczór, gdy oglądamy wieczorem dziennik, ojciec robi się czerwony i krzyczy, że mogliby wreszcie powiedzieć coś o tych skurwie*ach z zarządu i wałach, jakie wg niego tam robią. Gazet nie branżowych ojciec już nawet ni przegląda, bo „za mało piszą tam o PZKOL-u”.

Najgorzej jest, gdy przychodzi sobota. Stary zabiera się wówczas za serwis. Rozstawia na środku pokoju stojak i coś tam grzebie przy rowerze wołając nas i każąc patrzyć, jak się sprzęt konserwuje. Pół dywanu jest później w smarach, matka nie wyrabia z czyszczeniem. Pół biedy, jak na dworze jest sucho. Jeśli pada, to musimy brać kąpiel do 16:00, bo później wraca ojciec i razem z rowerem wchodzi do wanny mówiąc, że tam się go najlepiej myje. Ostatnio wyszedłem z kąpieli z całą dupą w jakimś oleju, bo stary zapomniał wanny umyć po wszystkim.

Drugim, największym po PZKOL-u wrogiem ojca jest nasz sąsiad z dołu, Michał. To zatwardziały piłkarz i ojciec go szczerze nienawidzi. Kiedyś stary go zaczepił i zaczął gadać o tym, że piłkarze to pedały, bo udają na boisku a kolarze są twardzi. Pech chciał, że ojciec miał nogi wygolone przed wyścigiem i sąsiad wyjechał mu od ciot. No i się zaczęło. Stary zaczął szkalować Michała z trollkont na osiedlowym forum w Internecie. Że widział, jak Michał potrącił rowerzystę, że sprzedaje mecze i jeździ po pijaku. Sąsiad się wkurwi*ł, bo oczywiście podejrzewał ojca i założył sprawę w sądzie. Dotarli do niego po IP i stary musiał mu zapłacić 1500 zł. Ile się później nasłuchaliśmy z matką w domu, że za tę kasę miałby oleju do roweru na całe życie.

Zawsze, jak jeździmy na maratony, musimy być na miejscu minimum 5 godzin przed startem. Stary zajmuje miejsce w ostatnim sektorze w pierwszej linii i podczas gdy inni się rozgrzewają, on już tam stoi, bo „to mu się należy”. Raz jakiś gość ustawił się przed nim, to ojciec wydarł się przy wszystkich, że ma wypierd*lać bo on tu zawsze stoi. Później się okazało, że to jakiś zaprzyjaźniony wójt mający startować jako VIP, który po tej historii strasznie się obraził na organizatora.

Ostatnio jest jakby ciszej, bo stary od historii z wójtem ma zakaz uczestniczenia w prawie wszystkich amatorskich zawodach w kraju. Raz na jakiś czas przychodzi do niego Karol i obaj knują plan zemsty. Wieczorem ojciec włącza telewizor i mamrocze pod nosem, że te skurw*syny z PZKOL-u mają długie łapska, bo sięgają nawet amatorskich imprez i że to przez nich go wykluczono ze startów. Ale on im jeszcze wszystkim pokaże.

źródło: punkxtr.blox.pl
Odpowiedz
#2
(03-02-2018, 14:28)lubelaczek napisał(a): Zanim administracja forum założyła mu blokadę IP, miał już na forum rangę „Pinarello” za najeb*nie 5 tys. postów.
Dobre! Big Grin
[Obrazek: button-127-brown.png]
Żadne słowa nie zastąpią czynów...
Odpowiedz
#3
hihiihi
Odpowiedz
#4
Dawno tak się nie uśmiałem.Gratuluję takiego ojca i dobrego opisu.Pozdrowienia dla ojczulka.
Odpowiedz
#5
Ale się napisałeś. Wszystkiego nie przeczytałem , bo jak mawia nasz kolego za długie było. Ale przyznam że masz swojego guru i tego się trzymaj. Może dzięki niemu  kiedyś wygrasz Tour de France , albo Paris- Roubaix Wink
" Wykorzystaj chwilę - nie przegap niczego".

Odpowiedz
#6
Fajny tekst o tym, co cykloza może zrobić z normalnego człowieka Smile
Podałeś jedynie źródło a nie autora więc nie wiem czy z tym ojcostwem jest tak, jak w komentarzach...
Lepiej wyjaśnij teraz zanim dojdzie do rodzinnej awantury Smile
Darek  -  Easy Rider 
DOBRZE, ŻE JESTEŚCIE  Smile 
Odpowiedz
#7
Całkiem normalna rodzinka Tongue
"It's not the kill
It's the thrill of the chase"
Odpowiedz
#8
Fajnie się czytało Big Grin
Przy tym gościu to ja jestem całkiem normalny Big Grin
[Obrazek: u18381y2018v4.gif]
„Rower ma duszę. Jeśli go pokochasz da ci emocje, których nigdy nie zapomnisz” – Mario Cipollini

Odpowiedz
#9
"Wszyscy jeszcze śpią, a ten psika na łańcuch jakimś aerozolem..."
zrobiłem przerwę na czyszczenie łańcucha Smile
"Trzeba pedałować, żeby się utrzymać w siodełku, ale my jedziemy coraz szybciej, rozpędzeni pedałujemy ponad potrzeby, tracąc w rezultacie całą przyjemność jazdy."
Odpowiedz
#10
Chyba skala do pomiaru cyklozy już by sie przy tym gościu skończyła.
Z jednej strony fajnie, że się facet angażuje, z drugiej przez takich właśnie fanatyków inni sie do tego zniechęcają.
Powodzenia! Może uda się chociaż obalić PZKol Wink
Kiedy wszystko zawiedzie, przeczytaj instrukcję obsługi
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości