U mnie było zaskakująco dobrze.Wiedziałem że zrobię ten maraton.Wiem już ,że zrobię w przyszłym 600km.A że ciężko było....Było.Taki dystans musi boleć.Po upadku, jak mnie adrenalina puściła nigdy w życiu nie miałem tak potwornego bólu kolan.Dobrze że mam korbę 3-rzędową.Gdyby nie najmniejszy blat, zrezygnowałbym.A tempo pod koniec to czysta rekreacja była

.Wiedzieliśmy że zrobimy ten dystans,mogliśmy z tą myślą jechać spokojnie.Btw.moja mama którą zapewne pamiętacie, wszystkich was pozdrawia.A maYkela "filozofa" i Wieśka w szczególności