01-06-2009, 23:05
długo się zastanawiałam czy w ogóle go przedstawić, jak już sie zdecydowałam na ten krok to zastanawiałam się w której kategorii powinien się znaleźć, no i doszłam do wniosku ze jednak MTB bo tyle przeszedł (skoki na górkach czechowskich też
), że chyba mu się należy 
pierwotnie był to makrokeszowy "góral" victus jakiś, nie najsłabszy, no ale szpanować też nie było czym (może to i lepiej), przerzutki shimano, reszta osprzętu falcon (cholera wie co to ale rade dawało), no i było sobie to to aż do marca tego roku, kiedy to po dłuższym zastanawianiu się nad marnotrawieniem czasu doszłam do wniosku ze muszę zająć sie czymś konstruktywnym i padło na to, że wyremontuję rower...
wymyśliłam sobie kolory, no i zaczęłam demontaż ... rama została zdarta do żywej stali, na to kilka warstw farby i efekt kolorystyczny jest jaki jest... o ile rama jest całkiem niezła to reszta nadawała sie na śmietnik .... przednia przerzutka zarobiła kilka razy młotkiem i została wymieniona na shimano nexave fd-t300, tylna rd-ty23 to jedyna pozostałość ze starego składu (i chyba już niedługo pociągnie) korba shimano fc-mc09, suport do tego jakiś najtańszy, łańcuch najzwyklejszy... kręci się
hamulce: miałam do wyboru accent i DeOne, wzięłam tańsze
, i tak niczym się nie różnią ... hamują 
koła: remerx grand rock... jestem zadowolona z tego zakupu, 7 stówek na nich zrobiłam jak do tej pory ... korzenie i krawężniki nie są im straszne.
siodełko .... koniecznie musiało być z dziurką! no i kupiłam do kompletu DeOne
, kierownica koniecznie gięta, wybór padł na promax bo akurat tylko ta była czarna i matowa, do tego czarna sztyca pod siodełko.
oponki to semislicki 1,5x26 CST, chwalę sobie bo 3 sezon na nich jeżdżę i nie są zbytnio zmaltretowane a i nawierzchnie różne na nich pokonywałam z sukcesem
reszta jakaś no name'owa ale wszytko w kupie daje rade, no i chyba o to właśnie chodzi
pewnie można byłoby dołożyć trochę i kupić coś lepszego ale sentymentalna jestem i przywiązuje sie do rzeczy, poza tym złożyć rower od podstaw i wyregulować tak żeby działał to wielka frajda... szczególnie jeśli się tego nigdy wcześniej nie robiło
sory za elaborat ale wena przychodzi z nienacka ... :mrgreen:


pierwotnie był to makrokeszowy "góral" victus jakiś, nie najsłabszy, no ale szpanować też nie było czym (może to i lepiej), przerzutki shimano, reszta osprzętu falcon (cholera wie co to ale rade dawało), no i było sobie to to aż do marca tego roku, kiedy to po dłuższym zastanawianiu się nad marnotrawieniem czasu doszłam do wniosku ze muszę zająć sie czymś konstruktywnym i padło na to, że wyremontuję rower...
wymyśliłam sobie kolory, no i zaczęłam demontaż ... rama została zdarta do żywej stali, na to kilka warstw farby i efekt kolorystyczny jest jaki jest... o ile rama jest całkiem niezła to reszta nadawała sie na śmietnik .... przednia przerzutka zarobiła kilka razy młotkiem i została wymieniona na shimano nexave fd-t300, tylna rd-ty23 to jedyna pozostałość ze starego składu (i chyba już niedługo pociągnie) korba shimano fc-mc09, suport do tego jakiś najtańszy, łańcuch najzwyklejszy... kręci się

hamulce: miałam do wyboru accent i DeOne, wzięłam tańsze


koła: remerx grand rock... jestem zadowolona z tego zakupu, 7 stówek na nich zrobiłam jak do tej pory ... korzenie i krawężniki nie są im straszne.
siodełko .... koniecznie musiało być z dziurką! no i kupiłam do kompletu DeOne

oponki to semislicki 1,5x26 CST, chwalę sobie bo 3 sezon na nich jeżdżę i nie są zbytnio zmaltretowane a i nawierzchnie różne na nich pokonywałam z sukcesem
reszta jakaś no name'owa ale wszytko w kupie daje rade, no i chyba o to właśnie chodzi
pewnie można byłoby dołożyć trochę i kupić coś lepszego ale sentymentalna jestem i przywiązuje sie do rzeczy, poza tym złożyć rower od podstaw i wyregulować tak żeby działał to wielka frajda... szczególnie jeśli się tego nigdy wcześniej nie robiło

sory za elaborat ale wena przychodzi z nienacka ... :mrgreen: