Jurek S napisał(a):[...] Jest tam wyraźnie stwierdzone, że DDR była rozdzielona pasem dla dwóch kierunków. Przypadek DDR w Świdniku. I tylko w tym przypadku można mówić o dwukierunkowej DDR. Na szczęście w Lubinie nie mamy takich przypadków.
i
Jurek S napisał(a):[...]Ale przynajmniej się wyjaśniło, że mogą nam póki co w Lublinie naskoczyć :evil:
Nie wiem na jakiej podstawie wywnioskowałeś z tego uzasadnienia, że tylko rozdzielona pasem stanowi dwukierunkową?
Jurku no właśnie mogą, próbujemy Ci to wytłumaczyć,
oczywiście mogą wg interpretacji sądu w Białymstoku (jeśli otrzymam opinię eksperta, to tu przedstawię).
To, że akurat tam ktoś ją sobie ładnie podzielił i jedni mogą śmigać w jednym, a drudzy w przeciwnym kierunku, to nie ma znaczenia. Z tego co piszesz tak jest też w Świdniku, nie wiem, nie widziałem. (Tak samo byłoby jakby ruch był dopuszczony w obydwu kierunkach i tak mamy właśnie w Lbn, bez tego cudownego podziału, dlatego właśnie często wpadamy na siebie.
Przykład:
Przecież śmigasz nad zalew i po tej samej wracasz ;-) na ogół oczywiście :-D z tym, że wyobraź sobie, że „leci” ona równolegle obok jezdni. JP II by tu posłużyła jako idealny przykład, oczywiście pod warunkiem, że jest oznakowana, a tego nie pamiętam, więc mnie nie bić, proszę.
Sędzia w uzasadnieniu przywołuje definicję
drogi z całym bałaganem w jej pobliżu ;-) m.in. drogi dla rowerów oznaczonej odpowiednimi znakami drogowymi wskazując, że jest to jeden z elementów składowych. (I właśnie ta nieszczęsna definicja jest tym gwoździem od trumny)
I dalej robi z rowerzysty tropiciela DDR:
cyt:
"Kierujący rowerem jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego, podobnie jak kierujący pojazdem silnikowym obowiązany jest obserwować całą drogę (z wszystkimi jej urządzeniami nie tylko na i przy jezdni) i stosować się do znaków drogowych umieszczonych w obrębie drogi bez względu na to, którym pasem ruchu się porusza. Bez znaczenia jest zatem podnoszona przez obwinionego okoliczność, iż wzdłuż jezdni, którą się poruszał nie była wyznaczona droga dla rowerów, gdyż była ona wyznaczona dla całej drogi. Obwiniony byłby zwolniony z obowiązku korzystania z drogi dla rowerów tylko w sytuacji, kiedy byłby wyznaczony na niej tylko jeden pas ruchu i to w przeciwnym do jego kierunku jazdy."
Czyli to tak jakby kierowca, który kiedyś będzie, kiedy to będzie :lol: chciał jechać z Katowic do Gdańska, to mając autostradę, zmuszony by został do szukania w pobliżu dróg powiatowych i może jakoś nimi np. przez Lublin dotrze do Gdańska.
Jurek S napisał(a):[...]Czy aby powoływać się na DDR dwukierunkową nie powinna ona być określona w prawie o ruchu drogowym, na którym to sąd się oparł? A przecież nie ma takiej kategorii. Jak można przywoływać coś co nie istnieje?
Bardzo dobre pytania Jurku, ja również czekam na odpowiedz, może kiedyś ustawodawca na to wpadnie.
Co do poruszania się w konkretnym kierunku „mówi” tylko przy okazji:
pas ruchu dla rowerów — część jezdni przeznaczoną do ruchu rowerów w jednym kierunku, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi.
Dobranoc ;-)
PS
A i jeszcze sobie przypomniałem, ktoś inny też miał
bliskie spotkania trzeciego stopnia