Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Piękny Wschód 2017
(01-05-2017, 13:14)MarekK napisał(a):
(01-05-2017, 10:20)Mariobiker napisał(a): Trochę przygód na trasie Wink

Awarie jakieś czy nawigacyjne?

Temat do obgadania przy izotoniku Big Grin
[Obrazek: u18381y2018v4.gif]
„Rower ma duszę. Jeśli go pokochasz da ci emocje, których nigdy nie zapomnisz” – Mario Cipollini

Odpowiedz
(01-05-2017, 13:24)Mariobiker napisał(a): Temat do obgadania przy izotoniku Big Grin

Tak, tak, trzeba koniecznie.
Przy ustawkach treningowych przed MPSmile?
Odpowiedz
Jeszcze ja, po lekkim uspokojeniu myśli.
To był mój pierwszy taki wyczyn.  Trochę odstraszały mnie dłuższe dystanse ale jak to z rowerem, jak się człowiek rozkręci to zaczyna szukać nowych wrażeń.
Plan był taki aby przejechać dystans i dodatkowo zmieścić się w 24h. Jazda była świetna, Norbi nakręcał tempo aż do Horyńca. Wcześniej zaraz  za Szczebrzeszynem spodobały mi się przewyższenia i odskoczyłem trochę od grupy. Grupka połączyła się ponownie w Józefowie i dalej kręciliśmy we czwórkę.
Na punkcie kontrolnym w Horyńcu czekała na nas regeneracja na danceingu. Obsługa PW mieściła się w restauracji a impreza trwała już w najlepsze. Nawet ktoś pytał czemu przyszliśmy z rowerami ale koledzy wyjaśnili że przyjechaliśmy dać zmianę bo Ci bez rowerów już siły nie mają Wink

Po przerwie ruszyliśmy w dalszą trasę, a na dłuższym podjeździe grupa się rozdzieliła. Przez jakiś czas próbowałem dogonić Marka, dołączyłem do niego w okolicach Narola. Niedługo po tym okazało się że  Mariusz z Norbertem zjechali z trasy i zrobił się między nami spory dystans. Zatrzymaliśmy się na stacji ale po kilku minutach ruszyliśmy dalej, podczas jazdy nie było tak czuć  zimna, gorzej na postojach, trzęsło mną natychmiast. Dalej jechaliśmy już do końca we dwóch.

Podsumowując: PW to bardzo fajny, dobrze zorganizowany i niezwykle klimatyczny wyścig.
Moja życiówka pobita ponad dwukrotnie z 220 do 510km. Czas przejazdu 27:08, netto 21:20
Dla mnie to świetne przeżycie i nowe doświadczenie, była też okazja aby przywitać dzień na rowerze.

Dziękuję całej ekipie za wspólne godziny jazdy, Norbi szacun za tempo które trzymałeś, Mariusz - dzięki za motywację i rady, które mi pomogły. Dziękuję też osobom, które jak się okazało śledziły cały wyścig.
Nie ma co, jadę na Piękny Wschód za rok Smile

P.S. Co do drażniącego zawłaszczania okna w  monitoringu – warto czasem kliknąć w reklamę Wink
Odpowiedz
(01-05-2017, 14:30)jozi napisał(a): Mariusz - dzięki za motywację i rady, które mi pomogły.

Proszę bardzo Smile
Jak Ci się spodobało to musisz wybrać się na inne ultra.
[Obrazek: u18381y2018v4.gif]
„Rower ma duszę. Jeśli go pokochasz da ci emocje, których nigdy nie zapomnisz” – Mario Cipollini

Odpowiedz
Jozi, jak ze zdjęciami robionymi przez Irka?
Odpowiedz
O właśnie. Zaraz go ścignę :-p
Odpowiedz
Big Grin 
Trochę to trwało...ale doszedłem do siebie...a więc
Impreza MEGA SUPER
organizacja, trasa, współuczestnicy
szczególne podziękowania dla ekipy Rowerowego Lublina za wsparcie, oraz dla Janka Baryłko
bez WAS nie doturlałbym się do mety
dopadła mnie kontuzja ścięgna achillesa, od Hrubieszowa to była walka z samym sobą i bólem
postoje, masaż oraz okłady z żeli trochę łagodziły....
oficjalnie b.29.17.55 n.24:26:20
dzięki
oczywiście do następnego  Big Grin

E. dziś opuchlizna prawie znikła o połowę  Cool
Odpowiedz
(01-05-2017, 09:45)MarekK napisał(a): Mariusz, co się stało że tak późno przyjechałeś?

Witajcie. Może na to pytanie ja odpowiem. Mariusz został ze mną i mnie dopingował do dalszej jazdy. Po wyjeździe z Horyńca coś nie chciało zaskoczyć i nie mogłem depnąć w pedały... Myślałem już o pozostaniu w Tomaszowie jak tylko tam dojedziemy. Kilka słów od niego spowodowało, że wstąpiły we mnie nowe siły. Dojechaliśmy do Tyszowców i byłem już prawie pewien, że dalej pociśniemy i dojdziemy do Joziego i Marka. Upewniłem się tym, że na punkt w Hrubieszowie  przyjechałem chyba 15min przed Mariuszem (dystans między punktami 31km). Nic nie zapowiadało, że na następnych 14km będzie nagłym zwrotem. Nagły ból w lewym kolanie uświadomił mi, że miałem oszczędzać je... za późno... jakiś czas próbowałem zapomnieć o bólu i deptać tylko na prawą nogę... Wiedziałem czym skończy się ukończenie w takim stanie całego maratonu. Wycofałem się na 368km. Gratuluję wszystkim którzy zdecydowali się na start w tak trudnych warunkach. pierwsze 100 km było naprawdę ciężkie. Dziękuję Maćkowi, który wyczuł moment i pomógł mi docisnąć do chłopaków, Dziękuję też Mariuszowi za zdopingowanie mnie, dzięki czemu przejechałem chyba wszystkie górskie premie tego maratonu, dziękuję wszystkim kibicom... tym na trasie i tym przed monitorami komputerów.
Odpowiedz
Za Horyńcem jechaliśmy wolniej licząc na to, że do nas dojedziecie.
Odpowiedz
RL na kanale SzajBajk: https://www.youtube.com/watch?v=krcOGKERaVE - na samym początku i na samym końcu Wink
[Obrazek: button-1421-black.png]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości