Mam nadzieję że Lublina nie zlało jak Świdnika dziś (bo naprawdę zdrowo lało). Jak tak to jedno wielkie błoto będzie na GC. Jak jeszcze w nocy popada to ja odpuszczam, bo nie będzie sensu. Przeszedłem się niedawno po okolicy i było spore błoto.
A wieźć kask przez 15 km na kierze to mało wygodne rozwiązanie.
Jakoś się musieliśmy rozminąć. Ja byłem 10:15 i zobaczyłem na parkingu samochód Mariusza więc rzuciłem okiem na Macka (nie zauważyłem nikogo) i pojechałem na GC gdzie się spotkałem z Mariuszem i Hubertem. Skoczyliśmy jeszcze raz pod Macka (było ze 25 po). Pokręciliśmy się chwilę po parkingu i pojechaliśmy z powrotem na GC.
Jako że pierwszy raz tam jeździłem to na step upie lądowałem na dziobie trochę ale było git. No i chyba ze dwa razy przyhaczyłem w jakieś drzewa. Z chęcią bym się wybrał wkrótce, bo Hubert udziela dobrych porad.
Po janowskiej złapałem dwie gumy więc powrót był beznadziejny.