Karcer   03-10-2010, 18:19
#1
Po owocnym sezonie MTB w Górach Świętokrzyskich, reprezentanci Rowerowego Lublina postanowili zawitać na wschodnie rubieże naszego kraju pościgać się na szosie.
3.X.2010 odbyły się Otwarte Mistrzostwa Hrubieszowa w jeździe na czas parami. Wybraliśmy się tam z Braniem, aby jakimś miłym akcentem zakończyć sezon wspólnych zmagań kolarskich. Jako że, ja nigdy nie jechałem płaskiej czasówki i nigdy wspólnie z Tomkiem nie trenowaliśmy nawet przez kilometr, założeniem było nie dać się dogonić nikomu na trasie i zaprezentować nasze "pomarańczowe barwy". Konkretnego celu wynikowego sobie nie stawialiśmy.

Podczas rejestracji Tomek wylosował numer 1, uznaliśmy to za dobrą wróżbę, oznaczało to także że startujemy jako pierwsi.
Na miejscu rozważaliśmy różne taktyki: krótkie zmiany, długie zmiany, kto pierwszy zaczyna...w końcu stanęło na taktyce: 'jak czujesz że masz siłę to dawaj zmianę, jak strzelasz z koła to krzycz' i jeszcze 'dając zmianę pod górkę nie za...my za mocno żeby nie urwać się nawzajem'.

Jeszcze tylko 17,5km rozgrzewki/dojazdu na start z Hrubieszowa do Zosina, po której zastanawiałem się czy teraz dam radę pojechać w ogóle szybciej w drugą stronę. Dystans wydawał się niezwykle długi, a jazda strasznie ciągnęła.
Stanęliśmy w naszych pomarańczowych koszulkach na linii startu, sędzia powiedział "jak zobaczycie taki charakterystyczny most to za nim już tylko 200m i meta", ruszyło odliczanie od 10, przy 7 Tomek rzucił "Może byśmy przestali się chichrać i trochę się skoncentrowali", potem było 1, START!!! Ruszyliśmy z Zosina do Hrubieszowa... Pamiętam znak Hrubieszów 4 kilometry... Później jakieś żólto-zielone filary i myśl "Oby to k... ten most".
Niespełna 25 minut bólu później minęliśmy linię mety, z zaplutymi twarzami i ledwie łapiąc oddech.

Zajęliśmy piąte miejsce. Dekorowanych było pięć najlepszych par w każdej kategorii, więc stanęliśmy "obok podium" odbierając dyplomy. Później było wspólne ognisko z kiełbaskami, w końcu to koniec sezonu waga już nie będzie straszyć, więc niektórzy pozwolili sobie na nieco więcej niż zwykle. Później wspominanie sukcesów i porażek w minionym sezonie i plany na przyszły sezon wśród kolarskiej braci.

Impreza bardzo sprawnie zorganizowana i w niezwykle sympatycznej atmosferze.

Nikt nas na trasie nie dogonił, barwy RL zostały zaprezentowane. Plan został zrealizowany.
Jeśli chodzi o wynik, pojechaliśmy spontanicznie i brakowało nam zgrania (w tej konkurencji to podstawa) więc widzimy duże rezerwy i możliwości poprawy przyszłym roku.

Dla statystyków:
17,4km - trasa płaska (ale nie tak bardzo jak w Parczewie), momentami boczny wiatr (niektórzy twierdzili że mocny).
Trasa: Zosin - Hrubieszów.
Czas: 00:24':48"

Prawdziwą wolność czujesz kiedy wiatr hula między twoimi jajkami.
  
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Polskie tłumaczenie © 2007-2024 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2024 MyBB Group.
Made with by Curves UI.